Czy można „nie dać” rozwodu?

Zbigniew Machowski        31 lipca 2015        Komentarze (0)

Z mojego doświadczenia zawodowego radcy prawnego wynika, że niezwykle rzadko zdarza się, aby sąd oddalił powództwo o rozwód, czyli jak to się niekiedy potocznie określa „nie udzielił rozwodu”. Mimo, że często w filmach słyszymy sformułowania typu: „ nie dam Ci rozwodu”, nie mają one odzwierciedlenia w polskim porządku prawnym. Do orzeczenia rozwodu wystarczy, że jedno z małżonków żąda rozwodu i spełnione są ku temu przesłanki określone w przepisach prawa. Opisywaliśmy te kwestie już w innym poście wskazując kiedy rozwód jest niedopuszczalny.

W praktyce zdarzyło mi się jeden raz, że sąd oddalił powództwo o rozwód . Sytuacja dotyczyła małżeństwa, w którym mężczyzna wyjechał do pracy za granicę. Przez długi czas utrzymywał, że chce rozwieść się z żoną i spełnione są wszystkie ku temu potrzebne przesłanki tj. nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego. Do sądu został złożony pozew o rozwód bez orzekania o winie żadnej ze stron. Wydawało mi się, że sprawa jest dość jasna i ponieważ małżonkowie nie mieli wspólnych dzieci, sąd orzeknie rozwód już na pierwszej rozprawie. Tak się jednak ku mojemu zaskoczeniu nie stało. Podczas rozprawy rozwodowej sąd wysłuchuje strony. Podczas przesłuchania powoda, dzięki pytaniom pełnomocnika małżonki, wyszło na jaw, że małżonkowie spędzali wspólnie czas podczas przyjazdów męża do Polski, mąż kupował żonie drogie ubrania, a także spędzili wspólnie noc. Dopiero wtedy okazało się, że motyw rozwodu jest zupełnie inny i związany jest raczej z poczuciem winy małżonka po zdradzie, niż z rzeczywistą chęcią rozstania z żoną. Sąd uznał zatem, że nie są spełnione przesłanki do orzeczenia rozwodu i oddalił powództwo radząc jednocześnie małżonkom, aby spróbowali jednak naprawić swoje relacje i powrócić do wspólnego życia skoro nie rozpadły się wszystkie łączące ich więzi. Tak też postąpili.

Sytuacje takie jak ta opisana przeze mnie nie zdarzają się często, jednak dają do myślenia, że warto zastanowić się sto razy, zanim postanowi się wystąpić na drogę postępowania sądowego. Trzeba wskazać także, że warto mówić swojemu pełnomocnikowi całą prawdę o zaistniałej sytuacji. Pamiętajmy bowiem, że zarówno adwokata, jak i radcę prawnego obowiązuje tajemnica zawodowa, wobec czego możemy być spokojni, że szczegóły z naszego prywatnego życia opowiedziane pełnomocnikowi nie dotrą do uszu żadnej osoby postronnej. Pełnomocnik zaś jest po to, aby swojemu klientowi pomóc, nawet jeśli okaże się, że będzie musiał odwieść go od pomysłu występowania na drogę postępowania sądowego.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: